Dyżurujący terapeuta

Piotr Janiszewski Piotr 511 462 003 Zapytaj o ofertę

Picie weekendowe – kiedy „tylko w sobotę” staje się uzależnieniem?

Picie weekendowe – kiedy staje się uzależnieniem
0
(0)

Picie alkoholu wyłącznie w weekendy często wydaje się bezpieczne. W końcu od poniedziałku do piątku człowiek pracuje, zajmuje się rodziną, prowadzi samochód i nie sięga po alkohol. Sobota ma być jedynie chwilą odpoczynku, nagrodą po trudnym tygodniu albo okazją do spotkania ze znajomymi.

Problem polega na tym, że o ryzykownym piciu lub uzależnieniu nie decyduje wyłącznie liczba dni, w których spożywa się alkohol. Znaczenie mają również ilość wypijana podczas jednej okazji, utrata kontroli, powody sięgania po alkohol oraz konsekwencje dla zdrowia, relacji i codziennego funkcjonowania.

Osoba pijąca raz w tygodniu może mieć poważny problem alkoholowy, nawet jeśli przez pozostałe dni zachowuje abstynencję. Z drugiej strony nie każde wypicie alkoholu w sobotę oznacza uzależnienie. Gdzie zatem przebiega granica?

Czy picie tylko w weekend oznacza uzależnienie?

Picie weekendowe nie jest odrębną diagnozą medyczną. To potoczne określenie schematu, w którym alkohol pojawia się regularnie w piątek, sobotę lub przez większą część weekendu.

Sam fakt, że ktoś pije raz w tygodniu, nie pozwala stwierdzić, czy jest uzależniony. Podczas oceny problemu ważniejsze są odpowiedzi na inne pytania:

  • ile alkoholu wypija podczas jednej okazji,
  • czy potrafi przerwać picie w zaplanowanym momencie,
  • czy regularnie spożywa więcej, niż zamierzał,
  • czy alkohol jest potrzebny do odpoczynku lub poprawy nastroju,
  • czy picie powoduje szkody zdrowotne, rodzinne lub zawodowe,
  • czy próby ograniczenia alkoholu kończą się niepowodzeniem.

Możliwe jest więc zarówno picie okazjonalne bez poważnych konsekwencji, jak i intensywne picie weekendowe, które spełnia kryteria zaburzenia związanego z używaniem alkoholu.

Dlaczego „tylko raz w tygodniu” może być mylące?

Osoby pijące w weekendy często porównują się z ludźmi, którzy sięgają po alkohol codziennie. Skoro przez większość tygodnia nie piją, uznają, że w pełni kontrolują sytuację.

Tymczasem kilkudniowa abstynencja nie zawsze świadczy o braku problemu. Niektóre osoby nie odczuwają potrzeby picia w dni robocze, ale traktują sobotni alkohol jako stały i niepodlegający negocjacjom element tygodnia.

Mogą odliczać dni do weekendu, wcześniej kupować większą ilość alkoholu, planować dzień tak, aby wieczorem móc pić, albo rezygnować z obowiązków wymagających trzeźwości. Gdy z jakiegoś powodu picie okazuje się niemożliwe, pojawia się rozdrażnienie, napięcie lub poczucie, że weekend został zmarnowany.

W takiej sytuacji znaczenie alkoholu może być większe, niż sugerowałaby sama częstotliwość picia.

Picie okazjonalne, ryzykowne, szkodliwe i uzależnienie

Nie każdy niebezpieczny sposób picia jest od razu uzależnieniem. Warto rozróżnić kilka poziomów problemu.

Picie okazjonalne oznacza zwykle spożywanie niewielkich ilości alkoholu bez utraty kontroli i bez wyraźnych szkód. Alkohol nie jest koniecznym elementem odpoczynku, spotkań ani radzenia sobie z emocjami.

Picie ryzykowne to taki sposób spożywania alkoholu, który zwiększa prawdopodobieństwo przyszłych problemów zdrowotnych, psychicznych lub społecznych. Szkody mogą jeszcze nie być widoczne, ale ilość alkoholu albo tempo jego wypijania stwarzają zagrożenie.

Picie szkodliwe oznacza, że konsekwencje już występują. Mogą obejmować problemy ze snem, pogorszenie samopoczucia, konflikty z bliskimi, zaniedbywanie obowiązków, urazy, zachowania agresywne lub trudności w pracy.

Uzależnienie wiąże się natomiast między innymi z utratą kontroli nad ilością alkoholu, silnym pragnieniem picia, wzrostem tolerancji, kontynuowaniem picia mimo szkód oraz nadawaniem alkoholowi coraz większego znaczenia.

Granice między tymi wzorcami nie zawsze są wyraźne. Picie ryzykowne może z czasem przekształcić się w szkodliwe, a następnie w uzależnienie.

Intensywne picie podczas jednej okazji

Jednym z głównych zagrożeń związanych z piciem weekendowym jest spożywanie dużej ilości alkoholu w krótkim czasie. Osoba może nie pić przez sześć dni, a następnie w ciągu kilku godzin wypić kilka piw, butelkę wina albo znaczną ilość mocnego alkoholu.

Taki sposób picia określa się jako intensywne picie epizodyczne. Powoduje ono szybki wzrost stężenia alkoholu we krwi i zwiększa ryzyko:

  • zatrucia alkoholem,
  • wypadków i urazów,
  • agresji oraz konfliktów,
  • ryzykownych zachowań,
  • utraty kontroli,
  • luk w pamięci,
  • prowadzenia samochodu po alkoholu,
  • problemów z sercem i ciśnieniem.

W Polsce za jedną standardową porcję uznaje się około 10 gramów czystego alkoholu. Taka ilość znajduje się w przybliżeniu w 250 ml piwa o mocy 5%, 100 ml wina o mocy 12% albo 30 ml wódki o mocy 40%.

Oznacza to, że półlitrowe piwo zawiera około dwóch porcji alkoholu, a cała butelka wina może zawierać ich siedem lub więcej. Rzeczywista ilość spożywanego alkoholu bywa więc znacznie większa, niż wydaje się osobie pijącej.

Kiedy sobotni rytuał staje się problemem?

Niepokój powinien wzbudzać nie pojedynczy element, lecz powtarzający się schemat. Im więcej poniższych sygnałów występuje, tym większe ryzyko, że picie przestało być wyłącznie okazjonalne.

Alkohol staje się obowiązkową częścią weekendu

Osoba nie wyobraża sobie sobotniego wieczoru bez alkoholu. Weekend bez picia wydaje się nudny, niepełny albo zmarnowany. Spotkania towarzyskie wybierane są przede wszystkim pod kątem możliwości spożywania alkoholu.

Może pojawić się również wcześniejsze planowanie zakupów, ukrywanie alkoholu albo robienie zapasów na wypadek, gdyby zabrakło go w trakcie wieczoru.

Picie służy do rozładowywania napięcia

Alkohol bywa traktowany jako sposób na odcięcie się od problemów, uspokojenie po pracy, zaśnięcie lub poprawienie nastroju. Z czasem osoba może przestać korzystać z innych metod odpoczynku.

Coraz częściej pojawia się myślenie: „należy mi się”, „muszę się wyłączyć” albo „bez alkoholu nie odpocznę”. W ten sposób alkohol zaczyna pełnić funkcję regulowania emocji.

Jest to szczególnie niebezpieczne, ponieważ stres, lęk, smutek czy samotność mogą automatycznie uruchamiać potrzebę picia.

Planowana ilość regularnie się zwiększa

Osoba zamierza wypić dwa piwa, ale kończy na czterech lub sześciu. Po pierwszym alkoholu trudno jej zatrzymać się w ustalonym momencie.

Często powtarzają się obietnice, że następnym razem wypije mniej, nie będzie mieszać alkoholi albo zakończy picie wcześniej. Mimo tych postanowień sytuacja wygląda podobnie podczas kolejnego weekendu.

Utrata kontroli nie musi oznaczać picia przez wiele dni. Może polegać właśnie na niemożności zatrzymania się po rozpoczęciu sobotniego wieczoru.

Pojawiają się luki w pamięci

Niepamiętanie części wydarzeń z poprzedniego wieczoru jest poważnym sygnałem ostrzegawczym. Osoba może rozmawiać, poruszać się i wykonywać różne czynności, ale później nie pamiętać ich przebiegu.

Luki pamięciowe często pojawiają się przy szybkim wypijaniu dużej ilości alkoholu, zwłaszcza na pusty żołądek. Nie powinny być traktowane jako zabawna ani normalna część imprezy.

Niedziela służy wyłącznie dochodzeniu do siebie

Choć alkohol był spożywany tylko w sobotę, jego skutki mogą zajmować całą niedzielę, a czasami również poniedziałek.

Typowe konsekwencje to:

  • ból głowy i nudności,
  • zmęczenie,
  • drażliwość,
  • lęk lub obniżony nastrój,
  • zaburzenia snu,
  • problemy z koncentracją,
  • rezygnacja z aktywności rodzinnych,
  • zaniedbanie obowiązków,
  • słabsza efektywność w pracy.

W praktyce picie nie zajmuje więc jednego wieczoru, lecz wpływa na znaczną część tygodnia.

Wzrasta tolerancja na alkohol

Z czasem do uzyskania tego samego efektu potrzebna jest coraz większa ilość alkoholu. Dwa piwa przestają wystarczać, dlatego osoba sięga po kolejne porcje albo wybiera mocniejsze trunki.

Wzrost tolerancji może rozwijać się stopniowo i długo pozostawać niezauważony. Osoba może nawet uważać, że „ma mocną głowę”, nie dostrzegając, że organizm przystosował się do regularnego działania alkoholu.

Próby ograniczenia nie przynoszą efektu

Sygnałem problemu jest trudność w realizacji własnych postanowień. Osoba planuje miesiąc bez alkoholu albo kilka trzeźwych weekendów, lecz szybko zaczyna szukać wyjątków.

Pojawiają się usprawiedliwienia związane z urodzinami, meczem, spotkaniem, urlopem lub trudnym tygodniem. Każda okazja staje się wystarczającym powodem do zmiany wcześniejszej decyzji.

Bliscy zwracają uwagę na sposób picia

Partner, dzieci lub znajomi mogą wcześniej zauważyć, że alkohol zmienia zachowanie danej osoby. Zwracają uwagę na ilość wypijanego alkoholu, kłótnie, nieobecność emocjonalną, zmarnowane niedziele albo niespełnione obietnice.

Reagowanie złością, obrażaniem się lub bagatelizowaniem takich uwag nie rozstrzyga, czy występuje uzależnienie. Może jednak wskazywać, że temat alkoholu stał się szczególnie drażliwy.

Czy można być uzależnionym, nie pijąc codziennie?

Tak. Codzienne picie nie jest warunkiem rozpoznania uzależnienia.

Osoba może przez kilka dni nie spożywać alkoholu, a następnie regularnie tracić kontrolę w weekend. Może również dobrze funkcjonować zawodowo i społecznie, a jednocześnie doświadczać silnego przymusu picia, wzrostu tolerancji oraz powtarzających się konsekwencji.

Do objawów zaburzenia związanego z używaniem alkoholu należą między innymi:

  • picie większej ilości, niż planowano,
  • nieskuteczne próby ograniczenia,
  • silne pragnienie alkoholu,
  • poświęcanie dużej ilości czasu na picie lub dochodzenie do siebie,
  • zaniedbywanie obowiązków,
  • kontynuowanie picia mimo konfliktów,
  • rezygnowanie z ważnych aktywności,
  • picie w sytuacjach niebezpiecznych,
  • spożywanie alkoholu mimo szkód zdrowotnych,
  • wzrost tolerancji,
  • występowanie objawów odstawiennych.

Nie wszystkie objawy muszą pojawić się jednocześnie. Zaburzenie może mieć nasilenie łagodne, umiarkowane albo ciężkie.

Alkohol jako nagroda za trudny tydzień

Jednym z częstych mechanizmów picia weekendowego jest traktowanie alkoholu jako zasłużonej nagrody. Po stresującym tygodniu pojawia się myśl, że sobotni wieczór powinien przynieść natychmiastową ulgę.

Sama chęć odpoczynku nie jest problemem. Niepokojące staje się jednak przekonanie, że bez alkoholu odpoczynek jest niemożliwy.

Jeżeli każdy stres, konflikt lub sukces prowadzi do picia, alkohol zaczyna pełnić wiele funkcji jednocześnie. Pomaga świętować, zasypiać, uspokajać się, zapominać i radzić sobie z napięciem.

Z czasem inne sposoby regulowania emocji mogą zanikać. Osoba coraz rzadziej odpoczywa poprzez ruch, kontakt z bliskimi, hobby, sen lub spokojne spędzanie czasu. Alkohol staje się najprostszą i najbardziej automatyczną odpowiedzią.

Jak picie weekendowe wpływa na rodzinę?

Osoba pijąca może uważać, że jej zachowanie nie stanowi problemu, ponieważ nie pije w pracy ani w obecności dzieci w ciągu tygodnia. Bliscy mogą jednak doświadczać skutków alkoholu znacznie częściej.

Partner lub partnerka mogą obawiać się, w jakim nastroju osoba wróci ze spotkania, czy dojdzie do kłótni oraz czy następnego dnia będzie zdolna do wspólnych obowiązków.

Dzieci mogą kojarzyć weekend z nieobecnością rodzica, zmianą jego zachowania, zapachem alkoholu, drażliwością albo niedotrzymywaniem obietnic.

Nawet bez przemocy i poważnych awantur picie może prowadzić do emocjonalnego wycofania, nieprzewidywalności i poczucia, że alkohol jest ważniejszy od wspólnego czasu.

Czy kilka weekendów bez alkoholu może coś pokazać?

Zaplanowanie dłuższej przerwy może pomóc zaobserwować własne reakcje. Nie jest to jednak samodzielny test diagnostyczny.

Warto zwrócić uwagę, czy podczas kilku trzeźwych weekendów:

  • często pojawiają się myśli o alkoholu,
  • trudno wyobrazić sobie inną formę odpoczynku,
  • występuje napięcie lub drażliwość,
  • rozpoczyna się negocjowanie wyjątków,
  • osoba unika spotkań, na których nie będzie mogła pić,
  • plan zostaje szybko przerwany,
  • alkohol jest spożywany w ukryciu.

Pomocne może być także prowadzenie dziennika picia. Należy zapisywać datę, rodzaj alkoholu, liczbę porcji, okoliczności oraz samopoczucie przed i po spożyciu. Taki zapis często pokazuje, że rzeczywista ilość alkoholu jest większa, niż wynikało z wcześniejszych szacunków.

Osoba pijąca bardzo dużo, doświadczająca drżeń, silnego lęku, bezsenności, potów, nudności, omamów albo wcześniejszych napadów drgawkowych nie powinna jednak nagle odstawiać alkoholu bez konsultacji medycznej. Ciężki zespół abstynencyjny może stanowić zagrożenie dla zdrowia i życia.

Pytania, które warto sobie zadać

Ocena własnego picia może rozpocząć się od szczerej odpowiedzi na kilka pytań:

  • Czy potrafię spędzić kilka kolejnych weekendów bez alkoholu?
  • Czy piję więcej, niż wcześniej planuję?
  • Czy po rozpoczęciu picia mam trudność z zatrzymaniem się?
  • Czy potrzebuję alkoholu, aby się odprężyć lub dobrze bawić?
  • Czy zdarza mi się nie pamiętać części wieczoru?
  • Czy ukrywam rzeczywistą ilość wypitego alkoholu?
  • Czy przez picie tracę niedzielę lub gorzej funkcjonuję w poniedziałek?
  • Czy bliscy prosili mnie o ograniczenie alkoholu?
  • Czy moje zachowanie po alkoholu prowadzi do konfliktów?
  • Czy podejmowałem nieskuteczne próby ograniczenia picia?
  • Czy z czasem potrzebuję większej ilości alkoholu?
  • Czy alkohol spowodował uraz, wypadek lub inną ryzykowną sytuację?

Twierdzące odpowiedzi nie są równoznaczne z diagnozą. Mogą jednak wskazywać, że warto porozmawiać ze specjalistą i wykonać przesiewowy test AUDIT.

Kiedy warto poszukać pomocy?

Nie trzeba czekać, aż alkohol doprowadzi do utraty pracy, rozpadu związku lub poważnej choroby. Konsultacja jest uzasadniona już wtedy, gdy sposób picia zaczyna budzić niepokój.

Szczególnie ważne jest zgłoszenie się po pomoc, gdy:

  • regularnie dochodzi do utraty kontroli,
  • próby ograniczenia kończą się niepowodzeniem,
  • pojawiają się luki pamięciowe,
  • alkohol służy głównie do radzenia sobie z emocjami,
  • picie powoduje konflikty lub zaniedbania,
  • wzrasta tolerancja,
  • występują objawy odstawienne,
  • osoba pije mimo świadomości szkód,
  • bliscy wyrażają niepokój,
  • doszło do zatrucia, przemocy, urazu lub prowadzenia po alkoholu.

Pierwszym krokiem może być rozmowa z lekarzem, psychologiem, terapeutą uzależnień albo specjalistą w poradni leczenia uzależnień. Ocena nie musi od razu prowadzić do terapii stacjonarnej. Formę pomocy dobiera się do skali problemu, stanu zdrowia oraz potrzeb danej osoby.

Nie częstotliwość, lecz utrata kontroli

Osoba pijąca wyłącznie w soboty może być przekonana, że nie ma problemu, ponieważ przez większość tygodnia zachowuje abstynencję. Taki argument nie zawsze świadczy jednak o kontroli.

Najważniejsze jest nie to, w jaki dzień tygodnia pojawia się alkohol, ale jaką pełni funkcję, ile miejsca zajmuje w życiu i czy prowadzi do powtarzających się szkód.

Jeżeli sobota bez alkoholu wydaje się niemożliwa, planowane dwie porcje regularnie zamieniają się w znacznie większą ilość, a niedziela służy wyłącznie dochodzeniu do siebie, warto przyjrzeć się temu schematowi.

Problem alkoholowy nie zaczyna się dopiero wtedy, gdy człowiek pije codziennie. Może rozwijać się również za pozornie bezpiecznym zdaniem: „Przecież piję tylko w weekend”.

Jak oceniasz ten artykuł?

Dodaj opinię o artykule

Średnia ocena 0 / 5. Ilość głosów: 0

Jeszcze nikt nie dodał opinii. Bądź pierwszy!

Dziękujemy za pozytywną opinię

Chcesz dostawać powiadomienia o kolejnych artykułach? Śledź nas w mediach społecznościowych:

Dziękujemy za opinię, weźmiemy ją pod uwagę i poprawimy ten artykuł

Daj nam znać, jak możemy poprawić ten artykuł

Napisz, jak możemy poprawić ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *